sobota, 11 października 2014

'Deja vu' - czyli rozdział czwarty.

- Nie mogę uwierzyć, że mi to zrobił! - wpadłam do domu z hukiem. Nie, nie do swojego! - Jak mógł mnie tam zostawić?! W dodatku z wami!
- Dzięki - odparli.
- Proszę bardzo.
Chyba nie muszę przedstawiać całej sytuacji. Dobrze, bo by mnie krew chyba zalała. Ja do niego dzwonię, próbuję mu się jakoś podlizać mówiąc, że wracam z podkulonym ogonem, a ten nic. No dobra, gadał coś o jakimś kwadracie, ale nawet nie wiem o co mu chodziło... Chyba geometrię z bratem odrabiał... Nieważne, prawda jest taka, że mnie wciąż nie ma w domu, a jest jedenasta godzina. A może powinnam zachować się jak prawdziwa nastolatka - żyć 'chwilą' i na dobry początek przespać się z kimś z Bridesów? Nieee, not my style. Dobra, to było typowo nastolatkowe...
Odezwałam się w końcu :
- Chłopcy, przepraszam. Widzę, że się staracie.
- Młoda, masz prawie 18 lat, to twój czas. Miej wyjebane i zostań trochę z nami. Przecież znikanie na jeden dzień z domu jest typowe dla brzdąców takich jak ty - zaszydził Andy - Poza tym, gdyby ktoś naprawdę się o ciebie martwił już przeszukałby całe Los Angeles. Lub po prostu zadzwonił...
To fakt, nie dostałam ani jednego telefonu z pytaniem gdzie jestem i co robię. Moment, jakie 'gdyby ktoś się o ciebie naprawdę martwił'?!
- Czy ty coś sugerujesz Biersack? - oprzytomniałam.
- Matko, mam deja vu - złapał się za głowę wokalista, a Ashley zaczął zanosić się śmiechem. Gdy weszliśmy do domu był już w kuchni, ale nie miał najmniejszego zamiaru spytać się dlaczego wciąż tu jestem.
- To się nie nazywa deja vu, tylko niewypalony język, drogi przyjacielu - dorzucił Pitts.

===============================

Dobra wiem. No wiem, wiem! Nie było mnie, ale to nie moja wina. Nie zasłużyłam na hejty. Nie pisałyście ich w komentarzach, ale na pewno klęłyście pod nosem ;* Mam swoje wytłumaczenie. Mianowicie szkoła. Ach, szkoła, coś czuję, że będą to najlepiej spędzone trzy lata w moim dotychczasowym życiu :3 A jak szkoła to i nauka, ale nie tylko... Chcę się Wam pochwalić, że dostałam się do zespołu Crossover :3 Gram na gitarze ^w^ Próżna Śliwka. No właśnie, mam przezwisko Śliwka. Nice, prawda? Zresztą, i tak każdy mówi do mnie inaczej. Na imię mam Jagoda, ale jeden chłopak zażartował ''Ty byłaś Śliwka czy Malina?'' i zostało Śliwka :3 Dobra, dość gadania...
Rozdział bardzo krótki, przepraszam. Tak naprawdę jest on chyba dokończeniem trzeciego. W każdym razie mam mnóstwo nowych pomysłów i muszę je teraz jakoś połączyć, więc dajcie mi proszę jeszcze troszkę czasu, a na pewno obrzucę Was świetną kontynuacją :3 Przy okazji dziękuję za komentarze, nawet nie wiecie jak to poprawia humor :'3
- Śliwka

2 komentarze:

  1. Dwa miesiące zastanawiałam się, czy będziesz kontynuować tego bloga... nagle patrzę, wielki come back... z kilkoma zdaniami! To strasznie demotywuje ;c

    OdpowiedzUsuń
  2. Taaaa, geometria z bratem XD Andrzej taki mądry się nagle zrobił, że ja pierdole XD Ja się dziwię, że Ashley jeszcze nie poruchał XD Lizka idź z nim do łóżka i zaspokój jego potrzeby i gitara :D
    Weny! I do następnego ♥

    OdpowiedzUsuń